Komarminator – sen nocy letniej

on 30-7-2012 in Życie i inne trudności

Komarminator – sen nocy letniej

1.30 w nocy. Kładę się spać, gaszę światło. Po chwili, będąc już na granicy, na której znużenie przechodzi w sen, słyszę ten irytujący, świdrujący dźwięk wydawany przez najbardziej upierdliwe stworzenia: komary. Wyciągam spod własnej głowy poduszkę i zakręcam nią w powietrzu młynek. Upierdliwe bzykanie zanika. Po chwili, tuż po tym momencie, w którym objął mnie Morfeusz, znowu wywijam nad głową poduszką niczym lassem. Na próżno. Po trzecim ataku wstaję i zapalam światło w poszukiwaniu gnoja. Chyba lata w technologii steath, ponieważ mimo podejmowanych wysiłków nie jestem w stanie go zlokalizować.
Sytuacja naszkicowana w powyższym akapicie powtarza się kilkakrotnie. Po godzinie, zmęczony i poirytowany do granic możliwości, biorę pościel i idę do drugiego pokoju. Rzucam się na łóżko i zamykam oczy. Nie zmącona cisza pozwala mi bezpiecznie odpłynąć w sen, gdy niespodziewanie komórka sygnalizuje nadejście smsa. Tym razej już bardziej zaintrygowany niż zirytowany zwlekam się z łóżka. SMS jest od Mateusza: „Obudź mnie rano. Ważne”.
Mateusz jest naprawdę genialny. Gdybym spał, dźwięk nadchodzącej wiadomości z całą pewnością by mnie nie obudził. Ponadto nie widzę się raczej w roli zegarynki ani budzika, ale nie widzę problemu – Mateusz nie należy do ludzi, którzy wysługują się bliźnimi, więc jeśli o coś prosi, oznacza to, że naprawdę potrzebuje w danym momencie pomocy. Ma szczęście, że jeszcze nie śpię, ale… kiedy jest dla niego „rano”? Gdy pracuję, „rano” oznacza dla mnie niekiedy 5.10. Czasami 6.50, a w weekendy lub w czasie urlopu najwcześniej 9tą. Oddzwaniam żeby poprosić o doprecyzowanie, ale nie odbiera. Wysyłam zatem smsa i… już po kilkunastu sekundach otrzymuję odpowiedź: „5.40. Ważne”. Ok, jak ważne, to ważne. Pokornie nastawiam budzik w komórce na 5.40 zastanawiając się, czy w jego telefonie ta aplikacja uległa destrukcji. Punktualnie o 5.40 budzę go dzwoniąc tak długo, aż w końcu odbiera. Szybko się rozłączam, wspominając jednak jeszcze o sobotnim wieczorze, w który wspólnie z Kornelem mamy się gdzieś wybrać na miasto.

W sobotę o 8.30 otrzymuję wiadomość od Kornela, który informuje, że wieczorem nie może. Ok, nie ma sprawy. O 16ej dzwonię do Mateusza, lecz ten nie odbiera. Podobnie jak o 20ej i 21ej. Koniec końców wieczór spędzam samotnie w domu zastanawiając się o co w tym wszystkim chodzi. Wysłanie chociażby smsa najwyraźniej niektórych przerasta. Paranoja…




_________________________________

Zdjęcie: Zoran Ozetsky, sxc.hu


6 Comments

  1. 5:40? To może ja też Ci podam mój nr?
    echo ostatnio opublikował: wrócił… na chwilę

  2. Chciałabym być poważna, ale nie mogę….Czytając Twój wpis wyobraziłam sobie Ciebie w łóżeczku i obejmującego Cię Lawrenca Fishburna w tych Matrixowych okularkach…….Masakra!!!!

  3. Haha, ja w tym roku nie spotkałam jeszcze ani jednego komara… Okno mam otwarte przez cały dzień i noc i NIC nie wlatuje, nic nie lata, nic nie bzyczy. Nic nie skrada się cichaczem po poduszce, żeby zafundować mi bąbla na twarzy albo na ramionach. Zupełnie jakbym stała się dla nich nagle niewidzialna! ;)
    Margoś ostatnio opublikował: I tak upłynął wieczór i poranek, dzień pierwszy.

  4. Z komarami mam mniejszy problem, ale ze wstawaniem już większy :) Trochę rozumiem Twojego kolegę, bo sam wiele razy prosiłem moją drugą, kochaną połówkę jak nie mieszkaliśmy razem, żeby mnie budziła właśnie telefonicznie do skutku :D Bardzo jej za to jestem wdzięczny.

  5. Nie wiem ile w tym prawdy ale podobno komary wabi większość popularnych i dostępnych na rynku perfum i żeli do kąpieli pozostawiających zapach. Niczego nie sugeruje ale być może jest to jakaś opcja do przetestowania ;-)

Submit a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge