Czy ja naprawdę muszę zasadzić drzewo, spłodzić syna i zbudować dom?!

on 09-6-2012 in Życie i inne trudności

Czy ja naprawdę muszę zasadzić drzewo, spłodzić syna i zbudować dom?!

W pracy znowu intensywniejszy okres. Do realizowanych wczoraj, odkładanych od jakiegoś już czasu „na później” zadań dołączyły mi do planu dnia te, którymi los uszczęśliwił mnie spontanicznie. Biegałem niczym szczur w klatce usiłując wyrobić się na czas. Gdy późnym wieczorem zaległem w fotelu kojąc weltschmerz bursztynowym płynem, zacząłem się zastanawiać, czy… ja w ogóle muszę?

Whisky, bursztynowy płyn, Bourbon

Źródło: Dan Mulligan, sxc.hu

Czy ja naprawdę muszę się wyrobić z czasem? Czy świat się skończy a moje życie i jego jakość ulegnie zmianie, jeśli coś nie zostanie zrobione?
Wchodzę w internet i sprawdzam ulubione blogi. We Wspomnieniach Taksówkarza czytam:

Podchodzą mi czasami do samochodu tacy trzydziestoletni mężczyźni. […] Taka podstarzała młodzież, która myśli tylko o zabawie. A gdzie miejsce na założenie rodziny, na wybudowanie domu, na cokolwiek, co wymagałoby jakiejś odpowiedzialności?

Ja mam nie trzydzieści, a trzydzieści-pare lat i mimo iż do życiowych kwestii podchodzę bardzo poważnie, nigdy nie odczuwałem potrzeby „założenia rodziny” czy wybudowania domu, co – biorąc powyższe hasło dosłownie – byłoby właśnie skrajnie nieodpowiedzialne, jako iż na budownictwie nie znam się wcale i nawet w dzieciństwie nie zdradzałem nigdy jakichkolwiek zainteresowań związanych z operowaniem młotkiem. Zresztą… co mnie obliguje do płodzenia małych (J)egociątek? Dlaczego społeczeństwo oczekuje, że w wieku lat dwudziestuparu się ożenię, spłodzę – aby sprostać polskim wymaganiom rodzinnego modelu 2+2 – dwójkę bachorów, wezmę kredyt w banku który sprawi, że stanę się niewolnikiem tej instytucji jak i każdego pracodawcy, który zechce wycierać sobie mną nogi, aż, w wieku jeszcze-nie-czterdziestu-lat znajdę sobie kochankę, się rozwiodę i płacąc alimenty obrośniętej tkanką tłuszczową matce-polce stanę się (kolejnym) pełnowartościowym członkiem zniechęconej do życia i państwa społeczności ludzi wiecznie niezadowolonych?
Jak ktoś w ogóle śmie zarzucać mi, że nie realizuję jego (sic!) planu życiowego? Jeśli autora bloga Wspomnienia Taksówkarza, absolwenta uczelni wyższej, który ogólnie wydaje się być bardzo sympatycznym i wartościowym człowiekiem, satysfakcjonuje praca w zawodzie taksówkarza, to jest to jak najbardziej okay. Wierzę, że ta forma pracy może być przyjemna, jest sam sobie żeglarzem, sterem i okrętem i nie ma nad sobą żadnego szefa, któremu codziennie życzy wszystkich plag egipskich*. Okay. Fantastycznie. Bez cienia ironii cieszę się dla Niego. Ale ja nie po to mam taki a nie inny CV, abym musiał pracować na taksówce, aby godnie żyć. Nie odpowiada to ani moim ambicjom, ani wykształceniu. I po to mamy demokrację, abym mógł się bawić każdego wieczoru, nie będąc więźniem dziecka i presji społeczeństwa, oraz aby po zabawie wezwać taksówkę, która mnie odwiezie do domu.
A nawet, jeśli czasami czuję się przytłoczony terminami, wiem, że mało kto ma taką szansę i takie perspektywy jak ja. I aby je stały się one namacalną rzeczywistością, muszę czasami przyśpieszyć – jak np. wczoraj.
Quot erat demonstrantum.


_________________________________

* ja szczęśliwym trafem również nie, ale wielu ma ;)


Zdjęcie: AlexCornish.com

 


15 Comments

  1. Ludzie lubią schematy, jeżeli nie pasujesz – jesteś nieznany – jeżeli jesteś nieznany to prawdopodobnie zagrażasz im, ergo – trzeba cię wyrównać. W Indiach mają na to przysłowie „wystający kołek zostanie wbity”. Wystajesz, więc każdy na twój widok chwyta za młotek niestety. Pocieszające jest jednak to, że w istocie nic nie musisz :)

    • Zgadzam się z Twoim wpisem w 100% a nawet więcej. Jeżeli jesteś inną osobą wyglądem, sposobem ubierania się, mówienia to jesteś na dzieńdobry skreślony.. Mam spore problemy z wejściem do większosći klubów w Krk ( nie jestem „dresiarzem” , „hiphopowcem” czy ABS’em po prostu duży łysy ( z wyboru ) facet po 30tce nie jest mile widziany bo odstaje od innych no i pewnie bandyta / złodziej .. Nieraz widziałem tych „cudownych, pięknych” w koszulkach w paski napieprzających się między sobą w klubach, leżących w rynsztokach obrzyganych albo złapanych na „pożyczaniu”..Co z tego? Nic.. Kiedyś mi mój wygląd przeszkadzał.. wkurw.. się że nie mogę wejśc do klubu ale w końcu pomyślałem.. PO CO TAM WCHODZIĆ ?? Nachlać się, poderwać nawalone blachary albo zarobić butelką bo „studencikowi” odbiło po 7 piwie ? Poderwać kobietę można wszędzie a na ulicy nawet łatwiej i przynajmniej obejdzie się bez ” postaw drinka zrobię Ci spodnie „.. napić się można w pubie / ulicy / domku.. Nie mam zamiaru być tacy jak reszta automatów ( to dla mnie większośc konsumpycjnego wyuczonego społeczeństwa), lecieć w modę i być trendy z małym pieskiem na rękach. Jestem sam, dobrze mi z tym, oduczyłem się nakazu przynależności do społeczeństwa i musu posiadania blondi na siedzeniu obok z wielkimi zderzakami, patrzę na nich i.. żal mi tych ludzi.. Marnują swoję życie zamiast patrzeć wokół co ich otacza, robią setki zdjęć zamiast stanąć na 5 minut i popatrzeć na to własnymi oczami w pełnym 3D.. poczuć wiatr, poczuć muzykę na rynku, poczuć zapach.. Odbierają sobie 90% zmysłów.. Tak ich nauczyła telewizja , koledzy, fora dla podrywaczy i inne badziewia.. To moje zdanie.. Wiem.. Nie powinienem oceniać bo nie jestem wykształconym biegłym ani psychologiem ani sądem.. ale jestem człowiekiem i ocenianie mam zaszyte w sobie choć walczę z nim i idzie mi coraz lepiej.. Jak to Uroboros napisał „Pocieszające jest jednak to, że w istocie nic nie musisz ” – dokładnie TAK ! Pytanie czy umiesz swoje automatyczne wyuczone od rodziców, księży, szkoły, „kumpli” nawyki zobaczyć i zmienić żeby zacząć tak naprawdę żyć… To stało się dla mnie najważniejsze i ciesze się każdą sekundą minutą życia, każdym obrazem w oczach, dotykiem w dłoni, smakiem i zapachem czuję rzeczywistość.. Czy jest ona tylko programem w mózgu, czy też połączeniem z podświadomością i wyższym wszechświatem czy holograficznym wymiarem jednym z nieskończoności wymiarów.. Kocham ludzi wokół, kocham siebie i kocham to życie dziękując temu komuś że dał mi szansę zobaczenia tego tak jak to widzę teraz.. Wszystko

  2. Przychylam się do komentarza powyżej. Społeczeństwo wymaga nas nas pewne wzorce zachowań, ale ostatecznie to Twoje życie- Ty decydujesz

  3. Bogu niech będą dzieki za wolność wyboru. Schematy, konwenanse, drogowskazy – tym jesteśmy obwarowani na codzień. Ale zaletą bycia dorosłym i niezależnym od tatusiowej wypłaty jest to, że absolutnie na wszystko można wypiąć swoje cztery litery, włączając w to dekalog, rady babci Stasi, ba – nawet system prawa karnego. Druga strona medalu jest taka, że wszystkie nasze działania niosą za sobą pewne konsekwencje. Jeśli jesteśmy ich świadomi i gotowi je ponosić – wszystko jest w jak najlepszym porządku.
    Krytykanctwo Polacy przekazują sobie w genach. Co byś nie zrobił, zawsze znajdzie się pajac, który powie ci, że żyjesz źle, a on w swej wspaniałomyślności gotów jest rozpisać ci plan ramowy na najbliższą dekadę. Posłać takiemu soczyste „idź w chuj” i robić swoje.

  4. Sam osobiście, również nie wyobrażam sobie mnie, jako ojca, męża, głowę domu. Czasami sobie myślę, że trudno będzie żyć w samotności, ale planuję poświęcić się pracy, ale życzę sobie, bym mógł i miał z kim wyjść kiedyś do baru, wieczorem :)
    Pozdrawiam i odradzam patrzenie na schematy, powoli one wygasają, a niedługo będzie ich niewiele.
    :)
    Niewygodny ostatnio opublikował: Natłok roboty, szkolnictwo i nocne igraszki z Adobe.

  5. Skoro już zostałem w tak sympatyczny sposób przywołany do tablicy, muszę stwierdzić, że ponieważ sam jestem osobą wciąż pytającą i wciąż szukającą, czuję tu związek duchowy z autorem powyższego bloga :)
    Weżmu na ząb problem takiego taksówkarza.. Załóżmy, że z niewiadomych przyczyn jego praca sprawiała mu przyjemność. Choć jeżeli spojrzeć na nią z boku, to mogłaba wydawać się nudna (bo w końcu chodzi jedynie o przeworzenie ludzi z punktu A do punktu B), a nawet dołująca z racji tego, że trzeba pracować, przy tym obserwując bawiących się nocami ludzi, kiedy samemu nie można. Taki taksówkarz wydaje się osobnikiem nieciekawym, a jego życie schematycznym. Ale gdybyśmy go mogli zapytać o to? Co taki taksówkarz mógłby nam opowiedzieć? Może o tym, że w wieku 18-tu lat był dumnym posiadaczem dworku do remontu? A może o tym, że wyrzucony z domu wiódł żywot bezdomnego z wszystkimi jego atrybutami, takimi jak głód, spanie po klatkach, zbieranie petów na przystankach? A może o tym jak założył własną firmę i zatrudniał kilkanaście osób? A może o tym, że na drugim roku studiów kupił sobie, bez kredytu, własne mieszkanie? Albo o budowie domu przez trzydziestolatka, który nie miał zielonego pojęcia do czego służy nie tylko młotek, ale wiertarka, betoniarka, spawarka i inne przedmioty sztuki abstrakcyjnej? A może o radości czasu spędzanego z malutkim synem, wciąż i wciąż zadającym pytania tacie, którego taki brzdąc uważa za największy autorytet? Albo o szaleństwach czasów studenckich, które sprawiły, że dzisiejsze nocne wyczyny na mieście młodych ludzi wydają się takie mało oryginalne? A może o tych dziesiątkach poznanych, w większości dość dokładnie :) dziewczyn? A może o żonie, która jakoś nie chce pokazać na sobie żadnych oznak wieku i gdzie wyjdzie, tam kasuje te nastolatki, dwudziestki urodą i figurą? Albo o podróżach po świecie? Albo o propozycji pozostania na uczelni, skwapliwie odrzuconej? Albo o pasji historią, która to doprowadziła do kilku ciekawych odkryć? A może o zwykłych wycieczkach do miejsc o których nie pisze żaden przewodnik, a które są ciekawsze i mają za sobą przeszłość szacowniejszą, niż wiele rozreklamowanych turystycznie miejsc? A może o tym, że udało mu się spróbować i posmakować prawie wszystkich smakołyków, które niesie ze sobą życie? A może o jeszcze wiele innych rzeczy?
    Gdybym mógł jednak zapytać takiego taksówkarza jedynie o jedną rzecz? Zapytałbym go, co on, patrząc z innej perspektywy, słuchając co noc i co noc obserwując, sądzi o tej bawiącej się na mieście sporej przecież grupie młodych ludzi, a nierzadko też i jego rówieników?
    Może by się zamyślił szukając prawidowej odpowiedzi? A może wypaliłby bez zająknięcia, że są wszyscy identyczni, schematyczni i oryginalni w tych swoich postawach i zachowaniach, jak chiński robotnik czasów rewolucji kulturalnej. A o wolności wiedzą tyle, ile widzą jej w reklamach, promocjach czy obowiązującym designie. Wszyscy tacy sami, choć każdemu wydaje się, że właśnie on jest odpałowo inny od reszty. Wszyscy identyczni w tej chęci byci innym od reszty. Wszyscy bliźniaczy w postawie: ja będę inny, nie założę rodziny, nie zbudyję domu, nie zasadzę drzewa, ale jako wolny człowiek będę decydował o swoim wieczorze. A potem wszyscy tego wieczoru w jednym miejscu, w tej samej knajpie, tak samo spędzają ten swój „oryginalny”, wolny czas celebracji wolności.
    A może lepiej nie pytać taksówkarza? Wszak to prosty zawód wykonywany przez nieciekawych ludzi, którzy mają za zadanie odwieźć do domu tych wolnych, zbuntowanych … a trochę jednak jakby klonów.
    Serdecznie pozdrawiam, a mój komentarz nie traktuj jako, broń Boże w najmniejszym choćby miejscu, złośliwy. Wręcz przeciwnie. Ludzi umiejących szukać odpowiedzi, a wcześniej dostrzegających pytania, zawsze miałem w wielkim szacunku i żywiłem do nich sympatię.

  6. fajny artykuł, przyjemnie się go czytało :)

  7. Ja bym się tak nie stresował, im dalej w czasie tym nasze społeczeństwo bardziej wyzwolone jest. Coraz mniej parcia będzie, wolny rynek powoli robi swoje i zagląda do wielu innych przestrzeni naszego życia. Głowa do góry ;)
    krzysiek ostatnio opublikował: Kilka wielkości, które powodują zadumę

  8. Naprawdę wspaniała strona – a to dość rzadkie. Serdecznie pozdrawiam.

  9. Ciekawe spostrzeżenie na temat życia. Oby tak dalej :)

  10. Nie mogłam sie powstrzymać .
    Wybór jest Twój, zycie masz jedno..,
    Tylko dlaczego uważasz ze po ” nie czterdziestce” znudzisz sie dalszym życiem z rodzina?? ? Bla bla bla
    Jesteś szalenie zdesperowany! ucieczka od stabilności i odpowiedzialności jest Twoja „frywolna bezinteresownosc” , a tak naprawdę w rzeczywistości boisz sie powtórki schematu z czasów komuny!
    Mąż , po latach brzydka żona i banda wrzeszcacych bachorkow. To ty kreujesz swoją przyszłość i wcale obraz Twojej rodziny nie musi tak wyglądać. Wręcz przeciwnie :
    Mąż
    Piękna po latach żona
    I spokojne, a w przyszłości ambitne dzieciaki ;)
    To sie nazywa „krok dalej”, czwarty a zarazem ostatni stopień dojrzałości mężczyzny gotowego na to co najlepsze :)
    Twoja przyszłość nie musi opierać sie na starym schemacie, możesz stworzyć swój schemat – Osobisty, na wyłączność ;)
    Powodzenia !

  11. Świetna strona jak i cały wpis. Też tak myślę ze powoli te schematy wygasają ludzie zaczynają tworzyć inne. Ale oby nam się lepiej żyło. Pozdrawiam i życzę powodzenia :)

  12. Uważam że jest dużo prawdy w tym co napisał autor. Niestety społeczeństwo wymusza w pewnym stopniu schematy i wzorce postępowań co przekłada się bezpośrednio na styl życia.

  13. Brawo. Gratulacje dla autora

  14. Fajny wpisik :D
    Lukas ostatnio opublikował: Kremacje Wrocław

Submit a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge