Wieczór kawalerski, czyli z kamerą wśród samców, cz. 2

on 31-3-2012 in Kobiety

Wieczór kawalerski, czyli z kamerą wśród samców, cz. 2

W mieście udaliśmy się do night club’u, którego wykwalifikowany personel miał być godnym substytutem dla pani o niewymoczonej stopie. Po opłaceniu 30 PLN za wstęp, co uważam jak na rodzaj przybytku za cenę „do przyjęcia”, zasiedliśmy przy wskazanym przez kierownika sali, dość inteligentnie wyglądającej blondynce, stoliku. Bedąc po raz pierwszy w życiu w takim lokalu z zainteresowaniem zapoznałem się z menu. Ceny, w porównaniu do tego, czego się spodziewałem, dość przystępne, z reguły o 40-50%, tylko przy kilku cocktailach o 100% wyższe  niż w przeciętnej dyskotece na mieście.
Na sali poza nami było jeszcze pięciu samotnych mężczyzn, a przy każdym siedziała dziewczyna bawiąca go rozmową. Zastanawiałem się, o czym rozmawiają. O jej pracy w klubie? Czy, co bardziej prawdopodobne, on zwierza jej się z problemów z żoną i/lub niedoceniającym go przełożonym, czy wręcz odwrotnie, chwali się swoimi osiągnięciami, a w przypadku prowadzenia własnej działalności gospodarczej opowiada jak dzięki niemu Polska uniknie recesji?
Na środku sali zlokalizowane było podium z dwiema metalowymi rurami. Do każdej piosenki tańczyła inna dziewczyna; wszystkie ubrane w stringi i stanik, czasami body z rodzaju, jaki można kupić w lepszych sex shopach. Oczywiście tylko mi podpadło, że gdy było jeszcze mało gości wszystkie tańczyły ten sam układ składający się z pięciu figur. Dopiero później choreografia stała się ciut bardziej ambitna, co nie oznacza, że porywająca. Ich taniec przypominał mi film pornograficzny – mechaniczny, całkowicie wyzuty z emocji, odegrany jakby przez robota, a nie człowieka. Po głowie kołatał mi się cały czas „Private Dancer” Tiny Turner:

All the men come in these places
And the men are all the same
You don’t look at their faces
And you don’t ask their names
You don’t think of them as human
You don’t think of them at all
You keep your mind on the money
Keeping your eyes on the wall

Wszyscy faceci chodzą w takie miejsca
Bo wszyscy faceci są tacy sami
Nie patrzysz na ich twarze
Nie pytasz ich o nazwiska
Nie myślisz o nich jak o ludziach
Nie myślisz o nich w ogóle
Koncentrujesz się na pieniądzach
Kierując wzrok na ścianę

W przeszłości miałem przyjemność spotykać się z kobietami, które – z własnej inicjatywy lub na moją prośbę – dla mnie zatańczyły. Z nie małą satysfakcją stwierdzam, że ich występy były zdecydowanie bardziej porywające nie tylko pod względem samego poziomu ich performance, lecz i emocji, których były wyrazem. I tak siedząc w tym „burdelu dla oczu” ponownie stwierdziłem, że jestem „inny”, ponieważ zamiast fantazjować o zerżnięciu którejkolwiek z klubowych dziewczyn marzę o kobiecie, która zatańczy tylko dla mnie, a potem zarzuci mi ręce na szyje i wyszepta, jak bardzo mnie kocha.
Ja chyba naprawdę jestem z innej planety.

Tradycji musiało stać się oczywiście zadość i pan młody udał się na prywatny taniec odbywający się na piętrze, gdzie odgrodzona od czuwającego za kotarą ochroniarza dziewczyna zrzuciła przed nim w erotycznych podrygach swoje i tak już skąpe odzienie. Pan młody, który – jak odniosłem wrażenie – brał ten wieczór kawalerski w kategoriach pewnego folkloru, który przynależy do ceremonii zaślubin, wziął i ten spektakl ze zdrowym dystansem. Całkiem inaczej traktował natomiast nasz pobyt w klubie inny kolega, Jacek. Nie odrywał wzroku od tancerek, a na jego twarzy gościł zachwyt godny wygranej kilkudziesięciu milionów w lotto. Nie wiem, jaki ja miałem wyraz twarzy (inny kolega z kolei wyglądał, jak gdyby patrząc na podium rozwiązywał równolegle problem głodu na świecie), lecz wyszczerzony od ucha do ucha uśmiech Jacka można było w najlepszym wypadku potraktować jako w niezamierzony sposób zabawny, a tak naprawdę za żenujący. Te ostatnie odczucia potęgował fakt, że jako jedyny w naszym gronie był żonaty. Jego zachowanie i mowa ciała wyróżniały się tak ekstremalnie, że jeden z kolegów zarzucił pomysł, abyśmy zrzucili mu się wszyscy na prywatny występ (kwota 100 PLN). Nie lubię wyrzucać pieniędzy w błoto, lecz w tym wypadku bez zastanowienia wyjąłem portfel.

Niestety byliśmy w błędzie sądząc, że Jacek będzie czytać między liniami. Gdy tylko – oślepiając nas swoim stuwatowym uśmiechem – wrócił z piętra, rozpoczął, podkreślając każde słowo zamaszystą gestykulacją, entuzjastycznie relacjonować jak i co „sobie pomacał” i jak to się dziewczyna podczas tańca o niego ocierała. Odwróciłem twarz, aby nie wyczytał z niej mojej pogardy, a gdy skończył swój żałosny monolog, pożegnałem się i wyszedłem. Są rzeczy, w których nie muszę i nie zamierzam uczestniczyć, a już naprawdę od wielu lat nie byłem zmuszony uczestniczyć w tak żałosnym spektaklu.

Starczy.

 

6 Comments

  1. Wśród moich kolegów też najbardziej szaleją żonaci, kiedy ich żonek nie ma w pobliżu…

  2. tak czułam, że ta historia będzie mieć tragiczny finał….nie rozumiem trochę tego, że żonaci mężczyźni kiedy wychodzą sami zachowują się jak „psy spuszczone ze smyczy”….dlaczego Panie Ego tak jest ? Czy zony nie zaspokajają swoich mężów ?

  3. Bardzo mnie pocieszył Twój post. Dotąd myślałem, tylko ja jestem taki „inny”, że nie kręci mnie prymitywne medium erotyczne dla spragnionych(nie wiadomo nawet czego) mężczyzn. Tak jak kobiety wystawiając się na sprzedaż jako prostytutki, tak i mężczyźni którzy z takich usług korzystają, lub z innych, podobnych – schodzą na taki sam niski poziom.
    Niewygodny ostatnio opublikował: Już 350 dni i 11 godzin od pierwszego spotkania

  4. Szkoda tylko, że taki wieczór można mieć tylko jeden raz w życiu.
    Hodowca ostatnio opublikował: Jak trenować Amstaffa

Submit a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge