Kobiety, niech nam żyją! (…i nie zawracają d***)

on 12-3-2012 in Kobiety

Kobiety, niech nam żyją! (…i nie zawracają d***)

ostatnim wpisie napisałem odnośnie sobotniego spotkania z Karoliną, że jestem ciekawy, czy dojdzie ono w ogóle do skutku.
Prorocze słowa.

W odpowiedzi na mojego maila, w którym podałem mój adres, zapytała, czy nie moglibyśmy przesunąć spotkania z 20ej na 19tą, ponieważ… chciałaby jeszcze wracać do domu dziennym tramwajem. WTF?!?!?! Trzy razy czytałem tą wiadomość, aby się upewnić, że ją dobrze zrozumiałem. Niestety dobrze ją zrozumiałem. Drogie Czytelniczki: bardzo Was proszę: czy jest pole na wątpliwość, gdy na czwartym czy piątym spotkaniu umawiacie się z facetem a) w sobotę b) u niego w domu c) na kolację?
Stwierdziłem, że ponieważ często (zbyt często) trafiam na psychiczne kobiety typu Milena, tym razem nie popełnię już błędu i jak najszybciej ustalę reguły gry. Sięgnąłem zatem po telefon i zadzwoniłem do niej informując zaraz po grzecznościowym „witam” o moim nie małym zdumieniu wywołanym jej wiadomością, jako iż się spodziewałem, że zostanie na noc. Karolinka z wrażenia spadła chyba z krzesła i zaczęła dukać, że ona nie rozumie, bla bla, ponieważ ona sobie nie wyobraża, żeby iść na czwartej czy piątej randce z facetem do łóżka itp. itd. Ja osobiście nie dostrzegam w tym nic złego; odniosłem wrażenie, że wydaje jej się, że jest cwana, sugerując wedle parakatolickiego stereotypu, że „nie jest puszczalska”, jak gdyby jedno miała cokolwiek wspólnego z drugim. W mojej opinii seks, nawet nie wynikający z Wielkiego Uczucia Zwanego Miłością, lecz z sympatii i wzajemnej akceptacji, nie jest niczym złym nawet na pierwszym spotkaniu i nie może być w jakiejkolwiek formie brany pod uwagę przy moralnej ocenie któregokolwiek z partnerów.
Najwyraźniej nie wszyscy tak myślą.
W ostatecznym rozrachunku umówiliśmy się na następny dzień, czyli 8go marca, do kina. Gdy dotarła, wręczyłem jej (nota bene pięknie przystrojoną) różę i udaliśmy się na seans. Obok nas siedziała para lat ok. 40, już na pierwszy rzut oka inteligentni, na luzie i poziomie. Sprawiali wrażenie pary z dużym stażem, lecz nadal bardzo zakochanych. Ona leżała wtulona w niego a jej ręka, powiedzmy, że nurkowała w wiaderko z popcornem. Gdy po 20 minutach z Karoliną stwierdziliśmy, że film jest nudny i wychodzimy, on puścił do mnie oko, a ona z szerokim uśmiechem życzyła nam szeptem miłego wieczoru. „Gdybyście wiedzieli, jak tak naprawdę reszta tego wieczoru będzie wyglądać…” westchnąłem w myślach i wziąłem moją pruderyjną pannę do najbliższej kafejki na konsumpcję kawy.


_________________________________

Zdjęcie: Karolina Saganiak, sxc.hu


5 Comments

  1. w mojej skromnej babskiej opinii to cały czas wybierasz kiepski target :) logiczne dla mnie jest, że Twoja wybranka chciała załapać +1 punkt dla siebie za to, że zaprosisz ją do domu a później kiedy już dojdzie do dzikiego zrzucania fatałaszków ona powie dziarsko: – O nie! Ja nie jestem taką dziewczyną! Tobie zrobi się głupio, przeprosisz za swoje samcze zapędy i tak spotkanie zakończy się Ty:0 Ona:1 .
    Na pewno jesteś fajny facet, więc po co się w to bawisz?

  2. Co znaczy proszę „+1 punkt dla siebie”?! Chyba -5 punktów… Nie jesteśmy dziećmi i wiemy (już chyba wszyscy), że seks to przyjemność, a nie grzech. Więc o co jej niby chodzi? Bardzo Cię proszę, wytłumacz mi, ponieważ ja nadal nie wiem, czy ona ma mnie w d*pie i olewa, czy za tym całym cyrkiem czai się jakaś głębsza kobieca myśl.
    Ego ostatnio opublikował: Kobiety, niech nam żyją! (…i nie zawracają d***)

  3. nie dopowiadam za cały damski naród, ale jak dla mnie to lalka chce po prostu być Panią sytuacji i Twoim kosztem podbudować swoje ego, mój Panie Ego :)

  4. To, że nie chce na pierwszej randce iść do łóżka z zupełnie obcym facetem jest całkiem zrozumiałe i myślę, że ani pruderyjność ani wyrachowanie nie mają nic wspólnego z tą decyzją. Nie każdy lubi ryzykowne zabawy.

    Widzieliście się w ogóle kiedyś wcześniej na żywo? Ja się kilka lat temu tak paskudnie nadziałam, umówiłam z facetem przez internet, na zdjęciach – szału nie było, ale znośny, a jak zobaczyłam go na żywo… niby ten sam, ale 10 lat starszy i wyjątkowo obleśny… przetłuszczone, przerzedzone włosy, wielki bebech i tłuste łapy, którymi płacił w kiosku za 10 paczek prezerwatyw. Przy tej jego ostatniej inicjatywie już nie czułam rozbawienia ani rozczarowania, tylko krzyczące w mojej głowie głośne WTF?!?!
    Spanikowałam, ale udało mi się bezboleśnie dla mnie szybko opanować sytuację, spławić go i zapomnieć o koszmarze.

    Poza tym to nie jest miłe, umówić się z facetem, który od razu wyjeżdża z pretensjami, że nie chcemy z nim iść do łóżka. Bo z doświadczenia wiemy, że w 9 przypadkach na 10 albo się potem więcej nie odezwie albo zaproponuje układzik typu FuckingFriends, a nie każda z nas by tego dla siebie chciała.
    Margoś ostatnio opublikował: Miałam sen, a w tym śnie…

Submit a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge