Ilona

on 11-2-2012 in Kobiety

Ilona

Wczoraj spotkałem się z poznaną na czacie Iloną, lat 33. Byliśmy umówieni ok. 20.15 w pubie w centrum miasta. Margines czasu wynikał z mojego pobytu w K. i późnego powrotu do domu,  a u Ilony z powodu 50 km dojazdu. Wszedłem do baru i usiadłem, aby poczekać na nią. Po kilku minutach zadzwoniła. Rozmowę rozpoczęła od wyrzutów, że ją wystawiłem, ponieważ ona była już kilkanaście minut temu w knajpie, a tam siedział tylko jakiś pijący piwo facet, „który się dziwnie na nią spojrzał” i to na pewno nie byłem ja, ponieważ wyglądał całkiem inaczej niż ja na przesłanym uprzednio zdjęciu. Wyjaśniłem na spokojnie, że najwyraźniej się minęliśmy. Oznajmiła, że jest przy samochodzie, do którego się wróciła po komórkę i spytała, czy mógłbym wyjść jej  na przeciw.

Pomyślałem sobie, że ja najwyraźniej  zawsze trafiam na jakieś dziwne kobiety i – nolens volens – podążyłem we wskazanym kierunku. Już po chwili zadzwoniła jednak ponownie – dwójka facetów już trzy razy przeszła obok jej auta i „jakoś dziwnie się do niej uśmiechają”. A ona jest „strachliwa” i „chyba da sobie spokój z tym spotkaniem”.
Czy powyższe wymaga jeszcze jakiegoś komentarza?

Mateusz i Kornel chyba mają rację i jestem „pizdą”, ponieważ każdy szanujący się facet powiedziałby jej w tym momencie, aby czym prędzej wracała do tej swojej R. z której przyjechała i nie zawracała mi głowy; a jeśli jest „strachliwa”, to niech się nie umawia na randki i najlepiej w ogóle niech nie wychodzi z domu – tak będzie bezpieczniej. Ale oczywiście nie ja. Uspokoiłem ją, powiedziałem, że to najpewniej dwóch chłopaków czekających na kogoś trzeciego i drepczących w koło aby nie zamarznąć przy tych panujących aktualnie -15°C. Zapewniłem, że zaraz przy niej będę.

Ku mojemu zaskoczeniu wyglądała jeszcze lepiej niż na przesłanym zdjęciu. Atrakcyjna, sympatyczna blondynka z włosami do ramion. Wróciliśmy do pubu, w którym pierwotnie się umówiliśmy. Dobrze mi się z nią rozmawiało. Już na czacie wspomniała o 7-letnim synu i mężu, w którym żyje w separacji. Teraz, na spotkaniu, uściśliła: mąż był, jak to określiła, „finansowo nieodpowiedzialny”, a syn od urodzenia ciężko chory. Nie podała konkretnej nazwy przypadłości, ale z jej słów mogłem się domyślać, że jest to coś dramatycznego w stylu porażenia mózgu czy innego trwałego upośledzenia ruchowo-umysłowego.

Może i dobrze  się nam rozmawiało, ale – stwierdzam to najpóźniej teraz, po fakcie – trzeba było dać sobie spokój już przy pierwszym telefonie. Ledwo usiedliśmy do stolika, oznajmiła, że nie będzie długo siedzieć, ponieważ umówiła się jeszcze u siebie w R.  z gronem znajomych na kolację, która już trwa, lecz na którą ona się spóźni. Sądziłem w pierwszym momencie (ok – nie sądziłem – miałem nadzieję – dla niej samej), że się przesłyszałem. Kto przy zdrowych zmysłach umawia się w piątek wieczór w mieście odległym o 50 km od miejsca zamieszkania na półtorej godziny? Oczywiście moją pierwszą myślą było, że nie przypadła jej do gustu moja fizjonomia, lecz przesłane jej zdjęcie nie było szczególnie korzystne i pokazuje mnie dokładnie tak, jak wyglądam, więc ta teza odpada. Jedyną, która pozostaje, jest ta, że ta kobieta jest jebnięta. I tej wersji się trzymam. Zwłaszcza, że wiedziała, że nie przyjechałem autem, a odprowadzając ją do jej samochodu usłyszałem „Cieplej się już zrobiło, prawda?”, co na tle wspomnianych już -15° zakrawa na satyrę. Po czym się pożegnała, nie proponując mi nawet odwiezienia.
To jest tak żałosne, że nawet nie chce mi się tego dalej komentować. Wy się natomiast, drodzy Czytelnicy, nie krępujcie ;)


11 Comments

  1. Bez urazy ale mam wrażenie że na siłe szukasz drugiej połówki. Tak wiem, wiem każdy z nas potrzebuje się przytulić porozmawiac ale powinieneś sobie trochę odpuścić. życie samo napisze scenariusz… i pewnie Cie miło zaskoczy…

  2. miszczu jak Ty to robisz, że trafiają Ci się same kosmiczne przypadki ?????

  3. „Trochę straszno, trochę śmieszno”, jeszcze poczytam Twoje notatki z portalu randkowego i pewnie cihutko stwierdzę, że moje szanse znikają w kosmosie…:-)
    pozdrawiam
    i dziękuję Ci bardzo za wszystkie komentarze. Nawet nie wiesz, jak bardzo mi były potrzebne, zwłaszcza, że są one pisane z punktu widzenia mężczyzny.

  4. cichutko oczywiście pisze się przez „CH”

  5. Moim zdaniem… internet jest dobrym narzędziem do poznawania nowych osób, ale pod warunkiem, że odbywa się to na jakimś normalnym forum tematycznym, którego członkami są normalni ludzie, którzy po prostu mają czasem ochotę pogadać na jakiś swój ulubiony temat :)

    Natomiast wszelkie portale randkowe albo takie ogólne czaty pełne są dziwaków albo desperatów i zwyczajnie nie da się za ich pośrednictwem poznać kogoś fajnego… No nie da się :)
    Margoś ostatnio opublikował: Gdzie dwóch się bije…

  6. Owszem, da się:)

  7. Doskonały artykuł. Brawa dla autora :]. Powysyłam linka do tej strony przyjaciołom, jestem pewien, że też powinni ją docenić. Chcę wierzyć, że takie blogi nadal będą istniały w polskim necie pomimo zgodzenia się na ACTA przez . W dalszym ciągu nie wiemy jak to porozumienie będzie działać. Myślę, że będę gościć tu częściej. Do usłyszenia – Łukasz Wojciechowski

Submit a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge