Milena (cz. 1)

on 27-1-2012 in Kobiety

Milena (cz. 1)

Milenę poznałem ponad dwa miesiące temu na czacie. Do rozmów na czacie podchodzę z ostrożnym optymizmem, nie spodziewam się cudów. Na tle moich doświadczeń tylko jedna na pięćdziesiąt osób, z którymi rozpocznie się rozmowę, jest intrygująca. Milena była. Rozmowa „płynęła” sama z siebie – nie było przestojów, nie brakło nam tematów. Dowiedziałem się, że ma 35 lat, dwójkę dzieci (9 i 15), jest wdową i mieszka 200 km ode mnie. Pod koniec pierwszej rozmowy wymieniliśmy się mailami, niewiele później zdjęciami. Była bardzo atrakcyjną kobietą. Na czacie rozmawialiśmy codziennie, do pierwszej, drugiej w nocy, po tygodniu rozmowy kontynuowaliśmy już przez telefon. Było ślicznie i magicznie. Dość szybko nadszedł jednak pierwszy zonk – niespodziewanie otrzymałem smsa, w którym zrywała znajomość. W niezamierzony sposób rozbawił mnie tekst „nie szukaj mnie”. Nie zamierzałem. Nie jest to w moim stylu, aby się komukolwiek narzucać, a ponadto nie zmuszam nikogo do swojego szczęścia – znam swoją wartość i wiem, ile z siebie daję w bliskich relacjach.

Dwa dni później otrzymałem mail – „ponieważ należy Ci się jednak kilka słów wyjaśnienia”. Abstrahując od faktu, że w moim odczuciu szukała problemu na siłę, to strzeliła sobie samobója: kilka dni wcześniej nie doczytała mojego maila do końca i czekała na mnie wieczorem na czacie, podczas gdy mnie akurat w ogóle nie było w domu. Gdy na spokojnie wyjaśniłem jej pomyłkę, wróciliśmy do dawnych relacji.

Nasze rozmowy zmierzały coraz bardziej w stronę spotkania w realu i prowadzenia prawdziwego związku – związku na odległość. Na początku grudnia miała przyjechać do mnie na weekend. Niestety zamiast przyjazdu była kolejna afera. Otrzymałem maila, którego urywkowo cytuję poniżej.

[…] Dużo o Tobie myślałam……….jesteś mężczyzną, którego mogłabym kochać na zawsze…………kimś , z kim na pewno byłabym szczęśliwa…….kimś, z kim mogłabym przeżyć najpiękniejsze chwile w swoim życiu………….

Ale…………. wszystko już za mną………..Ty nie takiej kobiety potrzebujesz………zasługujesz na wiele więcej niż ja Tobie mogę podarować…………
Tak mało wiemy o sobie………gdy Cię poznałam stało się coś niewiarygodnego – zawirował mój świat………
Przez chwilkę pomyślałam,że oto może……….czas na moją wielką …………..MIŁOŚĆ

[…]

Nie jestem kobieta dla Ciebie…………….. zbyt duży mam bagaż , który to zostawiło mi życie……………….
Chciałabym byś………..znalazł szczęście, tak jak …………………………………..
M

(Z góry informuję, że do dzisiaj nie wiem, kto znalazł „takie szczęście”…)

 

Reaguję alergicznie na takie akcje, kiedy w momencie, gdy wszystko jest dobrze i zmierza ku „cudnie”, ktoś nagle odstawia takie cyrki. Jednak po kilku dniach, kiedy znowu wyciągnąłem do niej rękę, wszystko wróciło do normy. Jeżeli ktoś się zastanawia, dlaczego nie rzuciłem tego w diabły: zależało mi. Rozmawiało nam się fantastycznie, miałem wrażenie, że znalazłem moją bratnią duszę, wreszcie tą kobietę, którą szukałem całe życie. Tłumaczyłem ją przed samym sobą – że wiele w życiu przeszła, że jej dziwne akcje to echa przeszłości, nie pozwalające jej uwierzyć, że miłość jak z filmu jest naprawdę możliwa, itd.  Żyłem przekonaniem, że to będzie TEN związek z TĄ kobietą. Zatem znowu co dwie, trzy godziny dzwoniliśmy do siebie stęsknieni brakiem kontaktu, wysyłaliśmy dziesiątki smsów i… uprawialiśmy seks telefoniczny. Zwłaszcza to ostatnie było szczególnie podniecające w momentach, kiedy dzwoniła z pracy, dając do zrozumienia, że jest sama w gabinecie. Uwielbiałem podniecać ją słowami, opisywać każdy gest, ruch, drżenie mięśnia na jej ciele i wsłuchiwać się w jej krótki, przyśpieszony oddech przechodzący w zduszony jęk, skowyt rozkoszy.

[Czytaj dalej…]


_________________________________

Zdjęcie: Nicolas Raymond, sxc.hu


Submit a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge